

Orzeczenie trybunału na rzecz in vitro |
Zdaniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu austriackie prawo ograniczające procedurę przeprowadzania zapłodnień in vitro to „dyskryminacja” i pogwałcenie praw rodziny w rozumieniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Siedmiu sędziów Trybunału orzekło, że austriacka ustawa o sztucznej prokreacji, zapobiegająca stosowaniu gamet pochodzących od dawców spermy lub dawczyń komórek jajowych podczas sztucznego zapłodnienia narusza „prawo do poszanowania życia rodzinnego” małżeńskich par cierpiących z powodu bezpłodności.
Prawo w Austrii, z kilkoma wyjątkami, zezwala tylko na techniki zapłodnień in vitro, przy których wykorzystuje się komórki rozrodcze pary chcącej mieć dziecko. Ograniczenia były wprowadzone, by uchronić dzieci przed faktem znajdowania się w dziwnych relacjach rodzinnych, tak jak zdarza się w innych państwach, gdzie in vitro jest nie tylko legalne, ale także niczym nieograniczone – także w kwestii obcych dawców.
Prawo austriackie miało także chronić kobietę przed swoistą eksploatacją. Wielu etyków dostrzega tu niebezpieczeństwo. Chodzi o groźbę powstania rynku i popytu na żeńskie komórki rozrodcze, w ramach globalnego przynoszącego miliardy dolarów zysku przemysłu sztucznej rozrodczości.
Pary wniosły szereg pozwów do austriackich sądów na rzekome łamanie ich praw. W 1999 r. tamtejszy trybunał konstytucyjny orzekł, że co prawda przepisy naruszają prawo do poszanowania życia rodzinnego, ale jest to usprawiedliwione ochroną interesu dzieci do uniknięcia „niezwykłych relacji rodzinnych”.
Chodziło na przykład o to, by nie mieć dwóch matek – genetycznej i donoszącej ciążę (surogatki).
Trybunał w Strasburgu oświadczył w uzasadnieniu, że prawo musi być formułowane „w spójny sposób” i że sędziowie „nie dali się przekonać” rządowym argumentom, że całkowity zakaz dawstwa ludzkich komórek rozrodczych był jedynym sposobem zapobieżenia ryzyku, które się z tym wiąże.
W oświadczeniu dla mediów Trybunał wyraził pogląd o „niezwyczajnych relacjach rodzinnych”. Chodzi o „rodzinne relacje, które nie odpowiadają typowym relacjom rodzic-dziecko, opartym o bezpośredni związek biologiczny. Istnieją one, odkąd istnieje instytucja adopcji, co wytwarzało relacje rodzinne oparte nie na pochodzeniu lecz na kontrakcie”. Sąd zasugerował, że nie istnieją „żadne przeszkody nie do pokonania”, by sprowadzić takie relacje do „ogólnych ram prawa rodzinnego”.
Trybunał, przyznał parom, które wytoczyły sprawę po 10 tysięcy euro.
Zgodnie z międzynarodowym prawem każda ze stron ma prawo złożyć odwołanie do rozszerzonego, 17-osobowego, składu sędziów tego Trybunału. Austriacki rząd ma na to 3 miesiące. Jeśli mniejszy pięcioosobowy skład uzna wtedy, że sprawa ma wielką wagę ze względu na interpretację Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, wtedy tak zwana „Wielka Izba” Trybunału wyda wyrok ostateczny.
Na przykładzie tej sprawy widać, że ustawowa zgoda nawet na ograniczone dopuszczenie in vitro spowoduje nieuchronną konieczność dalszych ustępstw na rzecz technologii sztucznego rozrodu. Oby ostateczny wyrok nie stał się w tej sprawie międzynarodowym precedensem zmuszającym także inne kraje do podporządkowania się w tej kwestii.
Za: LifeSiteNews.com
| poprzedni | następny | Wiadomości - wróć |
Biuro w Poznaniu: Fundacja "Głos dla Życia" ul. Forteczna 3, 61-362 Poznań, tel. (061) 653 03 95, fax (061) 653 03 94
Nr KRS 0000037425, Nr konta bankowego: 22 1090 1359 0000 0000 3501 8621









